Bieg po Tokio

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
3 listopada 2016

Bieg po Tokio

Aleksandra Lanckorońska

"Bieganie to nawyk. Jeżeli codziennie rano myjemy zęby, jest to nasz nawyk. Jeśli tego nie zrobimy, źle się czujemy. Dlatego bieganie stało się częścią każdego mojego dnia".

Na pozór zwykły chłopak - 22-letni student zarządzania na UJK. Pod tym opisem kryje się jednak jeszcze coś niecodziennego. Jedni nazywają to "duszą sportowca", inni samozaparciem i uporem w dążeniu do spełniania marzeń, sposobem na życie czy po prostu - pasją. To właśnie kryje w sobie Aleksander Kossakowski, który reprezentował Polskę w tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janeiro.

Aleksander zaczął trenować bieganie sześć lat temu, a problemy ze wzrokiem nie przeszkadzają mu w zdobywaniu kolejnych sukcesów sportowych. Dowodem na to, jest niewątpliwie start w tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich. Finał w biegu na dystansie 1500 metrów  był na wyciągnięcie ręki. Zawiódł jednak przewodnik, z którym Aleksander Kossakowski od lat biega.

Bieg po Tokio

Aleksandra Lanckorońska

"Bieganie to nawyk. Jeżeli codziennie rano myjemy zęby, jest to nasz nawyk. Jeśli tego nie zrobimy, źle się czujemy. Dlatego bieganie stało się częścią każdego mojego dnia".

Na pozór zwykły chłopak - 22-letni student zarządzania na UJK. Pod tym opisem kryje się jednak jeszcze coś niecodziennego. Jedni nazywają to "duszą sportowca", inni samozaparciem i uporem w dążeniu do spełniania marzeń, sposobem na życie czy po prostu - pasją. To właśnie kryje w sobie Aleksander Kossakowski, który reprezentował Polskę w tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janeiro.

Aleksander zaczął trenować bieganie sześć lat temu, a problemy ze wzrokiem nie przeszkadzają mu w zdobywaniu kolejnych sukcesów sportowych. Dowodem na to, jest niewątpliwie start w tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich. Finał w biegu na dystansie 1500 metrów  był na wyciągnięcie ręki. Zawiódł jednak przewodnik, z którym Aleksander Kossakowski od lat biega.

- Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

- To dość zabawna historia. Wszystko zaczęło się, gdy byłem w drugiej klasie gimnazjum. Byłem wtedy bardzo niesfornym chłopcem. Tata w ramach jakiejś resocjalizacji czy kary, wysłał mnie na obóz lekkoatletyczny. Dali mi tam nieźle w kość, a jak wróciłem, zacząłem z własnej inicjatywy biegać. Spodobało mi się to i wkręciłem się już na dobre.

- Twój tata - Bolesław, jest trenerem karate. Myślisz, że talent sportowy odziedziczyłeś właśnie po nim?

- Tak, może nie tyle talent co dar, bo jednak uważam, że talentu sportowego nie mam, tylko zapał do trenowania, wytrwałość i systematyczność. To, na pewno, dostało mi się w genach.

- Systematyczność jest chyba najważniejsza u sportowca. Zapewne trenujesz codziennie?

- Tak, no chyba, że jestem na obozie. Wtedy treningi są dwa razy na dzień.

- Żyjemy w klimacie umiarkowanym. Raz mamy siarczysty mróz, innym razem żar leje się z nieba. Trudno jest zmobilizować się do treningu w takich warunkach?

- Bieganie to pewien  nawyk. Jeżeli codziennie rano wstajemy i myjemy zęby, to jest to już nasz nawyk. Jeśli tego nie zrobimy, to źle się czujemy. Dlatego bieganie stało się dla mnie czymś takim. Po prostu normalnością, częścią każdego mojego dnia.

- Jak wygląda Twój trening?

- Na trening przeznaczam minimum 2,5 godziny. To, na ogół, wystarczy na rozgrzanie się, sam trening itd. Tak, żeby wszystko zrobić na spokojnie, bez pośpiechu. Biegam, na ogół, z moim przewodnikiem. Jeśli on nie może, to biegam sam, ale zawsze koło mnie jedzie tata na rowerze i pilnuje mnie. Widzę już na tyle słabo, że musi mnie ktoś kontrolować.

- Regularnie jeździsz na obozy sportowe. Jak łączysz bieganie ze studiowaniem?

- Na obozy jeżdżę co dwa, trzy tygodnie. Czyli ok. 10-12 obozów na rok. Ciężko jest połączyć to ze studiami, bo stale opuszczam zajęcia. Dlatego mam indywidualną organizację studiów, która pozwala mi na dalsze studiowanie, jednocześnie nie rezygnując z obozów i treningów.

- Igrzyska to było Twoje marzenie i cel w karierze sportowej,  czy ktoś zaproponował Ci to, obserwując Twoje dokonania?

- Igrzyska były moim marzeniem od kiedy zacząłem biegać na poważnie. Na początku, tylko żeby pojechać. Potem, gdy wyjazd do Rio stał się faktem, zacząłem marzyć o medalu.

- Trudno zakwalifikować się na igrzyska?

- Bardzo ciężko. Mówi się, że to takie hop siup, ale prawda jest taka, że trzeba poświęcić parę lat na treningi, by móc konkurować z zawodnikami z całego świata, na tak wysokim poziomie. Trzeba mieć też duże szczęście. Ja na ogół go nie mam (śmiech), ale w końcu i do mnie szczęście się uśmiechnęło i mogłem pojechać do Brazylii.

- Na igrzyskach paraolimpijskich reprezentowałeś Polskę w biegu na dystansie 1500m. Twój bieg wzbudził wiele emocji i kontrowersji. Opowiedz, co właściwie się stało?

- Bieg, od początku był źle poprowadzony przez mojego przewodnika. Standardowo, przez pierwsze 200m. prowadzi się bieg, a potem trzeba zwolnić, by nie pozbawić się sił już na początku. Następnie, przyśpiesza się tuż przed metą. My jednak przez pierwsze 600m. biegliśmy dosłownie na rekord świata, a biorąc pod uwagę fakt, że biegliśmy w samo południe, więc żar lał się z nieba, nieźle nas "klepnęło"-  mówiąc językiem biegaczy, a potem było już tylko dogorywanie aż do końca, ale nie to jest najważniejsze. W biegach z przewodnikiem jest taka reguła, że zawodnik musi na metę wbiec pierwszy, a za nim przewodnik - mój jednak wbiegł przede mną, co automatycznie spowodowało naszą dyskwalifikację. Nie wiem, czym było to spowodowane. Może emocje wzięły górę, zmęczenie albo brak kompetencji w bieganiu. Niestety, to nie pierwsza taka sytuacja, gdy tracę szansę na kolejny medal i sukces w sporcie, dlatego postanowiłem zmienić przewodnika. Na tym etapie, nie mogę sobie pozwolić na takie sytuacje. Na kolejny obóz, jadę już z nowym przewodnikiem i mam nadzieję, że takie błędy w trakcie zawodów, to już przeszłość.

- Jakie wrażenie wywarło na Ciebie Rio i sama Brazylia?

- Brazylijczycy to bardzo miły, uśmiechnięty i roztańczony naród. Są na prawdę bardzo otwarci na ludzi. Sama Brazylia jest dość biedna, więc warunki są tam takie, jakie są. Ogólnie jest tam bardzo gorąco. 40 stopni to taki standard, a przecież byłem tam pod koniec zimy. Małpki latają sobie po drzewach, jak u nas wiewiórki. Takie małe, śmieszne małpki (śmiech). Bardzo cieszę się, że mogłem poznać nową kulturę i ludzi. Było to ciekawe doświadczenie.

- Pierwsze igrzyska za Tobą. Jakie masz plany na najbliższe miesiące? I co z igrzyskami w Tokio?

- Gdy emocje po Rio opadły i mogłem odpocząć, naładowałem baterię i mam apetyt na kolejne sukcesy. Moim aktualnym celem jest zdobycie medalu na mistrzostwach świata w Londynie, w lipcu. Chcę udowodnić, że jestem wart tego, aby zabierać mnie na tak prestiżowe zawody. Jeśli chcę zdobyć medal, muszę trenować, trenować i jeszcze raz trenować. A igrzyska w Tokio to mój główny cel na najbliższe lata. Tym razem zdobędę medal, bo stać mnie na to.

- I właśnie tego medalu igrzysk paraolimpijskich Ci życzę. Dziękuję za rozmowę.

Galeria

  • Powiększ zdjęcie Aleksander Kossakowski na stadionie olimpijskim w Rio - 2016.

    Aleksander Kossakowski na stadionie olimpijskim w Rio - 2016.

  • Powiększ zdjęcie Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem. Fot. Bartek.

    Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem. Fot. Bartek.

  • Powiększ zdjęcie Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem. Fot. Bartek.

    Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem. Fot. Bartek.

  • Powiększ zdjęcie Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem na linii startu. Fot. Bartek.

    Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce 2015 - Doha - Katar. Aleksander Kossakowski z przewodnikiem Sylwestrem Lepiarzem na linii startu. Fot. Bartek.