OBOZY
NARCIARSKIE
TERMIN
OBOZU:
II termin 19-26.02.2012
III termin 26.02-04.03.2012
ODPŁATNOŚĆ ZA OBÓZ:
Cena: 580zł* – studenci i pracownicy UJK
Cena: 630zł* – osoby spoza UJK, za zgodą kierownika SWFiS (wpłaty na podany w SWFiS numer konta, po uzyskaniu takiej zgody)
*Cena
obejmuje: dojazd, noclegi, wyżywienie
(ś,o), instruktaż, ubezpieczenie w
podstawowym zakresie;
Uczestnicy
samodzielnie ponoszą koszty: karnetów na wyciągi i transportu na stoki.
Uczestnicy ponoszą dodatkowy koszt: wypożyczenia uczelnianego sprzętu narciarskiego (cena za turnus 30 zł, płatność gotówką na miejscu), karnetów i dojazdów na stoki.
Wyjazdy na obozy narciarskie z parkingu przy stadionie "Korona", ul. Ściegiennego 8
Odjazd autokarów:
I termin (12.02.2012) godzina 9.00
II termin (19.02.2012) godzina 8.00
III termin (26.02.2012) godzina 8.00
WPŁATA:
Wpłaty (od 10 stycznia 2012r.) wyłącznie na indywidualne numery kont (informacja o nich w dziekanatach wydziałowych).
Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, 25-369 Kielce, ul. Żeromskiego 5
Numer rachunku odbiorcy:
indywidualny numer konta studenta
Nazwa zleceniodawcy:
imię i nazwisko uczestnika, rok i kierunek studiów, adres zamieszkania
Tytułem:
Obóz narciarski, termin: ......
2012
UWAGA!!!
LICZBA MIEJSC OGRANICZONA!!!!
- strój narciarski: spodnie, kurtka, polar, czapka, gogle narciarskie,rękawice narciarskie (co najmniej po 2 sztuki)
- skarpety narciarskie, bielizna, podkoszulek, golf
Ponadto polecamy zabrać:
- strój kąpielowy – w Bukowinie Tatrzańskiej można odwiedzić Kompleks wodny Terma
- grzałki do butów narciarskich
- krem do twarzy i rąk (na mroźne dni)
Słodki
smak
śnieżnego puchu
Na kilka zimowych
tygodni podtatrzańska wioska zmienia się w kielecką kolonię. Wszystko
za sprawą
instruktorów narciarstwa, którzy już cztery dekady temu rzucili
karkołomny –
zdawałoby się pomysł – każdy student musi ( z akcentem na musi)
opanować
podstawowe techniki zjazdu z ośnieżonych stoków. Jak
pomyśleli, tak uczynili i co nie mniej
ważne, pozostali wierni idei konsekwentnie realizując rzucony w 1970
roku przez
Andrzeja Liedke pomysł. Kielczanie z podziwu godnym uporem organizują
zimowe
obozy narciarskie w Bukowinie Tatrzańskiej. Z uporem, bo nie ma
znaczenia czy
śniegu nasypało po kolana, czy halny zwiał ze stoku jęzory seraków, a
cały
grudzień zamiast białego puchu siąpi ulewa. Obóz jest organizowany bez
względu
na kłopoty, fundusze, opór materii, kłopoty aprowizacyjne. Nie dziwota,
że najstarsi
górale w trakcie wieczornych posiadów w karczmach z uznaniem z podziwem
opowiadają o konsekwencji z jaką
realizowana
jest przez kielczan akcja „Bukowina”. Bo tak
się złożyło – a Jędrek Kuruc, hyrny gazda
spod lasa, może się przysięgać, o ile zajdzie taka potrzeba, na mój dusiu – studenci z Kierlc to naród
uparty tak samo jak miejscowi bukowianie. A jak się uderzy kułakiem w
piersi,
że mówi najszczerszą prawdę, to zaraz przytomnie przypomina wpisany w
annały
polskiego sportu przypowieść. Okazuje się otóż, przez wszystkie te zimy, przez czterdzieści jeden obozów
narciarskich organizowanych przez naszą
uczelnię tylko jedna, dokładnie tylko jedna, osoba nie opanowała
techniki zjazdu
na deskach. Jedna, powtórzmy to
naciskiem, jedyna. Nie dlatego, że ślizg na stromym przecież stoku jest piekielnie trudny, ale z tego
względu, że przez cały obóz, obłożnie chora, nie opuściła gościnnych
pieleszy
gaździny Sztokfiszowej. Na mróz i śnieg z ciepłej izby owa nieszczęsna
studentka nie wyszła ani razu ( to pewna i sprawdzona i informacja),
ale przyjemności
wyjazdu na Podtatrze w doborowej kompanii, odmówić sobie żadną miarą
przecież nie
potrafiła.
Do Bukowiny
zjeżdżają na narty studenci, których na stokach katują wymyślnymi
ćwiczeniami
ludzie dr Rafała Pawłowskiego: Andrzej Szołowski, Grzegorz Osiakowski,
Robert
Dutkiewicz, Tomasz Błaszkiewicz, Włodzimierz Sterkowicz, Roman
Szcześniak. Pierwsze
kroki trudne, carvingi nie posłuszne, śnieg śliski, stromo, zimno i do
domu
daleko. Nie ma mocnych i nie ma słabych,
nie ważne, że boli, bez znaczenia iż wieczorem co drugi narciarz
licytuje się
siniakami Zasada jest prosta i oczywista - każdy
kto popadł na stok już po tygodniu
treningu i ostrej zaprawy śmiga w dół niczym urodzony alpejczyk.
Tak się
potoczyło koło zimowej historii, że dzisiaj na stoki w Białce,
Bukowinie,
Zakopanem przyjeżdżają do szkoły mistrzostwa nie tylko byli studenci,
nie tylko
ludzie, którym włosy przyprószył szronem czas, ale już wnuki tych,
którzy
czterdzieści lat temu powoli i niezdarnie ślizgali się na deskach
okutych
kandaharami.
W tym roku cała
Bukowina Tatrzańska podziwiała kolejne,
niezwykłe wydarzenie. Na Podhale zaprosił prawie wszystkim chętnym
dział
socjalny UJK. Liczna grupa pracowników administracji spędziła upojny
weekend na
stokach.
Miejscowi ( a wiedzieli przecież
nie jedno) ze zdumieniem przecierali oczy obserwując z podziwem
narciarskie
popisy ceprów z Kielc. Najwięcej publiczności zgromadziła czysto
sportowa,
powiedzmy od razu prawdę, prowadzona absolutnie fair play rywalizacja.
Slalom (
może nie gigant, ale przecież zawsze) zakończył się pełnym sukcesem -
tyle samo
osób ile wyjechało orczykiem na sam szczyt zjechało po stromiźnie. I
tyle samo
wróciło w znakomitych humorach w rodzinne pielesze.
Za rok wszystko
zacznie się od początku. To pewne. Tak jak każda droga kończy się w
Rzymie, tak
wszystkie szlaki narciarskie prowadzą do Bukowiny Tatrzańskiej.
Najlepiej wie o
tym Darek Ciesielski, zwany popularnie „Magazynio”, który sprzęt zimowy
musi
każdego roku w marcu zebrać, zakonserwować, ustawić w ordynku na
stelażach.
RYSZARD BISKUP

ul. Kościuszki 13
25 - 310 Kielce
tel. (41) 349-68-15 , 349-68-17
fax (41) 349-68-19
e-mail: swf@pu.kielce.pl
Mapa dojazdu:
Wyświetl większą mapę


