Menu

::Strona główna::

::Zarząd::

::Historia::

::Rajd Geografa::

::Wyprawy::

::Plakietki::

::Statut Klubu::

::Księga Gości::

::Linki::

::Galerie i Relacje::

::Sesja Kół Naukowych::

::Kontakt::

::Prelekcje::

 

FORUM DYSKUSYJNE



 

ZIMOWY ZLOT FORUM BEZ NAZWY - BESKID NISKI 2007


Zimowy Zlot Forum „Bez Nazwy”

www.sknt.fora.pl

16 – 18 luty

Bacówka PTTK – Bartne - Beskid Niski

 

Nad Beskidem chmury sine. Deszczowo, wilgotno i sennie. Stare łemkowskie chyże, przydrożne kapliczki i krzyże, cerkwie – Beskid Niski! Jadę PKS-em z kielecką grupą wycieńczoną przygodami po 13 godzinnej podróży. Wraz z nami kilka lachonów w wieku gimnazjalnym przeżywa problemy  swojego wieku. Wysiadamy tam gdzie zawraca autobus. Już przez śniegi wkraczamy na szlak tylko dla zawodowców ku schronisku. Niestety nie jak kozice tylko, obarczeni przyciężkimi plecakami, raczej jak kozy dotarliśmy do bacówki, gdzie czekała reszta ekipy kieleckiej oraz drużyna z Wrocławia.  
 

Powitania, nowe zapoznania, pierwsze piwko, integracja, i nawet nie wiadomo kiedy schronisko zapełniło się od piwnicy po dach, ze szczególnym zagęszczeniem populacji w okolicach kominka. Kielce, Gdańsk, Poznań, Warszawa, Kraków, Wrocław, Rzeszów, Lublin, Krosno... Nie ważne skąd i kim jesteś – ważne, że kochasz góry!
 

Bartne – nasza mała ojczyzna podczas dwudniowej imprezy społeczności forum „Bez Nazwy”. Naszym celem było zebranie do kupy osób o jednym wspólnym mianowniku – podróżach. Starzy przyjaciele, poznani do szpiku dzięki przeżyciu wspólnych przygód.  Osoby spotkane przypadkiem, gdzieś na odludnych szlakach, w egzotycznych miejscach, gdzie każde spotkanie jest cudem. Zebranie w jednym miejscu ludzi na pozór całkiem obcych a jednocześnie tak bliskich przez wspólną miłość do gór i wędrówek 
 

Ponieważ nieodłączną częścią spotkań „po latach” są wspomnienia, postanowiliśmy zorganizować slajdowiska o przygodach, zdarzeniach i o tym, co zarejestrowały Wasze aparaty podczas najciekawszych podróży; opowieści o świecie widzianym Waszymi oczami.
 

Na początek o tym, że w życiu piękne są tylko chwile, czyli parę słów o ludziach „Bez Nazwy”. Następnie, aby wczuć się w klimat regionu, Łukasz Stachurski przedstawił kulturę łemkowską Beskidu Niskiego. W klimat wczuliśmy się niewątpliwie jako, że  teraz każdemu: sercu bliski – Beskid Niski. Bliskie sercu są też dla Jaśka Kotwicy norweskie Góry Jotunheimen, który uraczył nas swymi zdjęciami i nastrojową muzyką z krainy lodowców. Z północnej Europy Ewa Popławska zabrała nas w egzotykę Wschodu – przez najdroższe miasto świata, Moskwę po dzikie tereny Jeziora Bajkał. Po bardzo ekspresywnej opowieści Ewki przyszedł czas na refleksyjne wspomnienia z Bałkanów - niesamowitej wyprawy Alicji Sidor. I w tym kontemplacyjnym nastroju zakończyliśmy pokazowy wieczór, nie kończąc oczywiście jeszcze dnia, tudzież nocy….
 

Potem…. No cóż…posypały się teksty, słowa klucze i kultowe gadki z kabaretów z lachonami na czele. No ale tam też wątki geograficzno-przyrodnicze…ziemia podlaska i bobry… A jeszcze później, jak to w schronisku, wspólny przykominkowy śpiew, dźwięki gitar … dźwięki jeszcze dobrze słyszane, potem jakoś tak w oddali, jak przez mgłę…
 

…aż nastał przecudny, zimowy poranek. Jeden z nielicznych jakimi tegoroczna zima nas obdarowała. Niesamowity błękit nieba, kontrastowa biel śniegu i wtopiony blask słońca. Idealna pogoda na zaplanowaną wędrówkę po terenach Magurskiego Parku Narodowego. Nie każdy jednak wyrobił się na czas, więc postanowiliśmy się rozdzielić… Część ze schroniska udała się na osuwisko na Maguryczu Dużym i powróciła do Bartnego. Druga część zamierzała dojść do cerkwi ale spotkała po drodze tych z pierwszej części, którzy ponoć z Magury Tatry ujrzeli, więc i oni postanowili to sprawdzić. Toteż udaliśmy się szlakiem czerwonym po osławionym Beskidzie. Śnieg cudownie chrupał pod nogami, słonko grzało, a szron na drzewach stworzył niesamowitą bajkową scenerię. Jednak coś jest w tym Beskidzie Niskim… Tatr niestety nie dane nam było już ujrzeć, ale i tak zadowoleni wróciliśmy do schroniska, gdzie szykowano się już na drugą serię slajdowych podróży…
 

…którą rozpoczął Machoney, prezentując sentymentalną wyprawę po zadziwiających ścieżkach Kurdystanu. Przy okazji wyrwał Jaśka i mnie z tłumu abyśmy pomogli mu odświeżyć wspomnienia. Nie był to dobry pomysł, gdyż prezentacja nieco się przedłużyła… ech! Wspomnienia! Bezkonkurencyjnymi zdjęciami Karpat Wschodnich poczęstował nas Jacek Wnuk, który dzięki swoim fotografiom dał wyraz swojemu zamiłowaniu do karpackich bezdroży. Z Czarnohory i Wschodnich Bieszczadów udaliśmy się do bram Afryki – Maroka. Podróż przez miasta z unikalną architekturą po złote piaski Sahary, z pewnością doda zapału tym, którzy się tam wkrótce wybierają…a tymczasem…
 

100 lat 100 lat!!!!! Tak to jest jak się kilka imprez do kupy złoży! Jest wtedy wielkie boom i generalnie straszny kaaał <słowo klucz> ! Ale ostatnie lata przed 30-stką świętować trzeba hucznie Pseudotort, świeczki, szampany….kto był, wie jak było!

Koniec przerywnika….
 

…Z piaszczystej Sahary przenieśliśmy się na mongolskie stepy, jakże odmienny od poprzedniego teren. Wizyta w jurtach, lamajskich świątyniach, uwiecznione na zdjęciach spotkania z ludźmi. Uchylenie rąbka tajemnicy tej egzotycznej kultury, udało się grupie trampingowej „Daleko”. Z mongolskich stepów Paulina Wierzbicka zabrała nas już w ostatnią podróż w stepy Masajów aż po ośnieżone szczyty Kilimanjaro, pozostawiając tym samym nas, widzów w zachwycie krajobrazami świata i nowym zapałem na kolejne wyprawy. Bo podróżować – to znaczy żyć…
 

Klimat schroniska ma to do siebie, że gwarantuje otwartość wszystkich, łączy i daje wrażenie ciepła. Z tej prostej bacówkowej egzystencji rodzą się przyszłe relacje, wzajemna tolerancja i sympatia.
 

Co się działo dalej? Nie wiem – nie będę ściemniać, to zbyt ezoteryczne! W każdym razie o 4 nad ranem impreza wpadła do naszego pokoju z tekstem: „Przedstawiam wam Erica Mansona!”. Deszczyk pada, słońce świeci, czarownica masło kleci, kleci, kleci, ukleciła, przyszła świnia wywaliła. A ci to co? Siedzą patrzą, się podoba to uuu brawo brawo, a przyszło co do czego to żaden nie powiedział. NIC.  No, i tak w kółko, ot cała impreza …
 

Niedzielny poranek, dzień rozstań. Jeśli coś się skończyło, to dlatego, że coś się zaczęło, że kiedyś zrodziło się w naszych marzeniach.
 

Dziękujemy Wam, że podjęliście trud dotarcia do Bartnego…, za miłe chwile, za wspomnienia i chwile radości z bycia razem!

Składamy specjalne podziękowania dla Muzeum Rzemiosła w Krośnie za objecie patronatu honorowego oraz dla portalu turystycznego www.odyssei.pl za objęcie patronatu medialnego nad Zlotem Forum

Ewa

 
Słowa uzupełnienia:

·     Liczba uczestników przeszła nasze oczekiwania - w zlocie uczestniczyło 59 osób

·   Przeważały miasta: Kielce, Wrocław, Krosno, Rzeszów, Kraków,

·    Po zlocie ¾ uczestników dopadła bliżej niezidentyfikowana choroba… od razu tłumaczymy, że również i nas, więc to nie my rozesłaliśmy zarazki, nie wypuściliśmy wąglika, ani amerykańskich stonek, ani nie mamy powiązań z organizacjami terrorystycznymi .