Archiwalia

autoportret myśli

W stalowoszare pasy oglądam szary świat
Nie ma barw
Promienie cienia rysują na podłodze
Tak dziwne kształty
Potwory
Sny przerwane
Gwałtem wybudzone

Nie to nie jest cela
Ani pokój z gąbek
Jestem wolnym człowiekiem
Mogę wszystko
Podobno…

Nie mogę
Nic nie mogę
Nie poruszam się
Coś mnie trzyma i tak cholernie mocno ściska
Uciekam ale stoję w miejscu
Biegnę
Ale stoję

Kaftan myśli
Kajdany uczuć
Żeliwna kula wspomnień

Opublikowany:16 października 2014| Komentarze:2

Ptak na parapecie

Zapadam się – w fotel
i w siebie

noc wywraca mnie czarnym na zewnątrz
patrząc w pustkę
doświadczam pustki

a zatem – to ja
odległy i bezimienny ciągle na nieznanej orbicie
pośród nieznanych gwiazd

ja – pejzaż bez widnokręgu słownik wyzuty ze słów

zapadam się.

Opublikowany:7 października 2014| Komentarze:3

Zdradzona prawda

Wokół szyi zawiązany, rzemień z twoich słów.
Serce w pięść zaciśnięte, uderza o stół.
Węzeł gordyjski jednym cięciem rozwiązany.
Tryska z niego żal, brudzi wszystkie ściany.

Skamieniałe myśli pociągają w stronę dna.
Nie mają twarzy ani imienia, niewierność je ma.
W ogromnej przestrzeni ta prawda mnie dusi.
Wyjdź. I niech stanie się to, co stać się musi.

Opublikowany:2 października 2014| Komentarze:2

Pozwól mi odejść

Pozwól mi odejść,
rozluźnij ten uścisk…
Dobrze wiesz, że tym mnie nie zatrzymasz.
Zachowam tylko to, co było dobre,
a było tego trochę.
Tak, płaczę ale to łzy szczęścia, że już koniec.
Wiem,że nie wierzysz.
I masz rację, jak zawsze zresztą.
Znasz mnie na wylot.
Rozluźnij ten uścisk!
Nie ma już ratunku
i wiemy to oboje,
więc nie kłam kotku,
i nie bój się bo ja się nie boję.
Zasypiam…
Do zobaczenia

po drugiej stronie…

Opublikowany:25 września 2014| Komentarze:0

Po prostu jesteś

Jesteś, a jakby Cię nie było.
Czuję Twój zapach, słyszę Twój głos, ale Cię nie widzę.
Trudno mi żyć bez Ciebie…
Noce są zimne, poranki koszmarne a kawa ma inny smak, gorszy smak.
Czy… Ty… jesteś szczęśliwy beze mnie?
Kto się Tobą opiekuje? Kto tuli do snu?
Czekam i czekam bo wiem,że wrócisz i zabierzesz mnie ze sobą.
A Ty czekasz na mnie???
Ciągłe pytania i znikąd żadnej odpowiedzi.
Cisza jednak potrafi ogłuszyć i ciąć niczym brzytwa.

Opublikowany:23 września 2014| Komentarze:0

Zatrzymać czas

Chyba nie panuję nad sobą. Chyba na pewno. Nadmiar Cappuccino mi nie służy, choć tak bardzo je ubóstwiam. Tęsknię za Tobą. Jeżeli mam być szczera sama za sobą muszę się przyznać. Nieistotne, że tyle mnie to kosztuje. Że odciśnie piętno na moim starannie wyprofilowanym ego. Nieważne. Tęsknię za Tobą. Po raz pierwszy czuję, że zaczyna mi zależeć. Że wobec Ciebie mój mur – solidny mur z nierozpadającego się nigdy surowca – zaczyna kruszeć. Niszczyć, cofać się. Tak jakby ustępował przed Tsunami, które nadchodzi nieubłaganie, z ogromną prędkością. Tsunami składające się z Twoich błyszczących, zawsze uśmiechniętych oczu, z pełnych ust, które jednym płynnym ruchem są w stanie wyczarować cuda. Z dotyku Twoich dłoni, z Twoich silnych ramion, w których mimo wewnętrznego oporu czuję się taka mała, taka bezpieczna. Po raz pierwszy czuję, że mój opór słabnie. Moja tama pęka, a wraz z nią na światło dzienne wylewają się długo skrywane emocje. Przecierają oczy, ziewają, osłaniają się przed słońcem, które pali ich delikatną, alabastrową skórę przyzwyczajoną do ciemności. Po raz pierwszy nie mam siły i chyba tak naprawdę nie chcę grać zimnej suki. Nie potrafię i nie chcę Cię odtrącać. Pragnę upajać się Twoją bliskością, którą tak okrutnie mi dawkujesz. Nie pozwalasz się nią cieszyć w pełni. Zawsze ogłaszasz odpływ. Fala cofa się w głąb lądu, tam skąd przybyła. Zostawiasz po sobie tylko tchnienie. Tak lekkie, że prawie niezauważalne. Które musi mi starczyć do następnego spotkania. Ile każesz mi czekać? Cztery dni? Miesiąc? 10 lat? Idę zrobić Cappuccino, chcesz też? Nie? I tak Ci zrobię. A potem z kolejnym listem od Ciebie, który szepcze mi do ucha takie słodkie piękne rzeczy, usiądę na bujanym fotelu. Tam na Ciebie poczekam – kołysana do snu Twoim rozkosznym szeptem. Pospiesz się, proszę. Moje perfumy są za słabe, żeby unosić się w powietrzu wieczności, a Cappuccino stygnie zbyt szybko, gdy owiewają je wiatry ludzkiego pośpiechu.

Opublikowany:22 września 2014| Komentarze:2

Najukochańsza matka

żyjemy z dnia na dzień, albo chwilą tak ułomną jak bochenek chleba,
pojawiają się w naszym życiu i wmawiają nam, że umiera ostatnia,
bzdura ! – ona nigdy nie umiera
wmawiają, że łatwo ją stracić trudniej zyskać i że jest tylko urojeniem
dla polepszenia nastroju,
bzdura ! – żyje wciąż w nas,
nie odchodzi, bo nie może skoro nigdy nie przyszła
nie umiera bo się nie rodzi,
trwa w nas utajona albo odkryta,
upada, by jeden gest, jedno słowo mogło ją podnieść
by jeden człowiek przyniósł to czego pragniemy przez całe życie
by nikt nie był sam, by prawda o tajemnicy strzeżonej przez wieki
została nie odkryta, by sens miało każde wydarzenie i ulotny moment
by prosty znak i droga były nie tym czego pragniemy, ale tym
co dla nas najlepsze, co da się dotknąć i poczuć,
wmawiają nam, że kiedy jej nie ma, nie ma też człowieka,
że wystarczy słowo by ją zniszczyć,
bzdura ! – zawsze człowiekiem jesteś kiedy się smucisz,
kiedy tęsknisz i kiedy płaczesz, kiedy twoja ułomność przeradza się
w niepewność i strach przed tym co nieznane,
słowo ją wzmacnia albo osłabia,
wznosi na wyżyny albo upadla, zniszczyć jej nie może
mówią, że znika kiedy nie poświęcamy jej odpowiednio dużo czasu,
jak dziecko, które rodzice opuszczają albo dorosły, który jest katem
dla każdej beztroskiej chwili – Mają rację ! – ona nie chce być intruzem,
jeśli jej nie przyjmiesz jak wspaniałego ponadczasowego prezentu,
nie będziesz jej miał
nadzieja jest jak kochająca matka,
jest z tobą na dobre i złe,
w chwilach zwątpienia i w chwilach pewności,
jest w twoim życiu bo tego chcesz, nie odpychaj jej
przyjmij ją w ludzkiej postaci, a będziesz silny człowieku
naszą mocą i siłą…

Opublikowany:21 sierpnia 2014| Komentarze:1

Obraz śmierci

Słyszę głuchy umarły krzyk,
to krzyk, ludzi którzy cierpieli.
Ich ból, płacz lament
widzę, tuż po tym gdy zamykam oczy.
Obraz wyobraźni,życia w czasie wojny
Matki, żony, dzieci czekające na powrót
synów, mężów, ojców.
Żyli nadzieją, która znikała
z dnia na dzień.
Niszczone polskie wsie,
przesiedlanie do obozów koncentracyjnych,
Żydów do gett.
Praca w obozach za kromkę chleba
na cały dzień, to miała być
nagroda dla tych, co robili to co się kazało!
Dla ludzi chorych, nie mających sił, uciekinierów
czekały komory gazowe lub strzał w tył
potylicy.
Trupy układano na przemian
w 3-4 metrowych rowach
mieściło się tysiąc ciał.
Oprawcy musieli mieć uraz na psychice,
ale chcąc pokazać; że są silni i mocni
zabijali bez skrupułów.
Dobrze obraz ujęła Nałkowska
na pierwszej stronie Medalionów,
motto, które wyryło się w pamięci:
„Ludzie ludziom zgotowali ten los”

Opublikowany:8 lipca 2014| Komentarze:0

Na początku Ty i Ja…

Na początku Ty i Ja
Jesteśmy niczym koniec i początek dnia.
Dwa różne światy,
podobne do akrobaty.
Gdy ja dzień zaczynam
Ty spisz
Gdy ja odpoczywam
Ty z tęsknoty drżysz.
Nasza miłość silna jest
niczym czuły gest.
Ty jesteś jak pijak
A ja jestem piwo.
jedno bez drugiego
nie pójdzie bez pierwszego.
Jesteśmy jak meksykańska telenowela-męcząca
Nigdy się nie kończąca.

Opublikowany:8 lipca 2014| Komentarze:0