Mój wiersz – „Brzeg”



Zawsze czekasz kto pojawi się po drugiej stronie brzegu
Można popłynąć tam łódką
Do miejsca gdzie słabe fale rozmywają taflę
A on stoi wpatrzony w świt
Wokoło opary słoneczne i dym gorącej wody
I ogarnia cię miłość i ulga
Że wreszcie możesz się położyć
Przejść do wiecznego życia

Jeśli kiedykolwiek czekałeś na nią
Po drugiej stronie brzegu
Jeżeli kiedykolwiek czekałeś, żeby ją zobaczyć
Spójrz, rozkłada skrzydła
Niebawem rozproszy ciemność
Kiedykolwiek widziałeś ją namalowaną na świcie
Piękną, zapamiętałeś ją
Jej dłonie
Zawsze starające się pomóc
Głaskające po głowie
Obdarzyć najgorętszą miłością
Zdolną do śmierci
Do bycia otrutą, zniewoloną
W słowach jej nie było ani jednej goryczy
Jej oczy bez łez, otoczone parą dobroci
Wszystko było ukryte w tajemnicy

Wzeszło słońce odrobinę za wysoko
Miałeś ją w rękach
Drobną koniczynkę
Miała być dla ciebie skarbem
Na niej kończyło się życie
Morska fala, uwierzyłeś w jej moc

Dlaczego opuścił ją?
Zemdloną w odmętach
W ciemnej puszczy o jaskrawych światłach
Bała się wszystkiego
Bała się tego co mogło jej się przytrafić
Nie potrafiła okiełznać swoich dróg
Które zawsze wiodły przez kujące chwasty
Szła przez drogi bez dróg,
których nie można znaleźć na mapach
nigdzie na świecie nie było tego miejsca

Dziki las i dreszcz na jej skórze
Zbyt daleko
Zbyt zimno
Suknia w białym kolorze, który przypominał sen
Najdroższy sen miłości

| Oceń tą publikację: - -3 +

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.